Thursday, July 19, 2018

Powiew ciepłego wiatru

Strome, skaliste zejście do morza, szum błękitnych fal, długie, męczące spacery na plażę otoczoną wzgórzem i spokój, lenistwo, brak obowiązków, podziwianie dosłownie wszystkiego wokół siebie i chłonięcie historii, tradycji, codzienności...



Wyjazd do ciepłych krajów oczywiście miałam w głowie przez cały, wyjątkowo trudny dla mnie, maturalny rok. Traktowałam go jako swoją ogromną, pomarańczową, pięknie pachnącą marchewkę zawieszoną na kiju tuż przed oczami. Jako nagrodę za ciężką pracę i satysfakcjonujące wyniki. Planów po drodze były setki, Malediwy, Dubaj, Santorini, Mykonos...Jest tyle wartych odwiedzenia miejsc. Ostatecznie w szaleńczym pędzie szybkiego postanowienia wyjazdu, dwa dni przed wylotem trafiło na Kretę. Jestem tym typem osoby, która zawsze upiera się, by podróżnicze destynacje wybierać różnorodnie i nigdy nie jeździć w te same miejsca. No cóż, urok Grecji potrafił mnie złamać. Pierwszy raz byłam tam co prawda jako 8-letnia dziewczynka, więc moje kreteńskie wspomnienia były w znacznym stopniu wybrakowane. Warto było jeszcze raz ujrzeć i przypomnieć sobie te piękne widoki. Biały hotel z piętrowym basenem wydał się wystarczająco kuszący, by się na niego nie skusić. Idealnie trafiał w mój gust przestrzenny zarówno początkowo na zdjęciach, jak i potem w świecie realnym.

Jako antyleżakowa osoba nie pozwoliłam, by moje osiem dni a raju przerodziło się w osiem dni nad basenem, stąd chociażby te zdjęcia. Nie wiem skąd we mnie tyle siły perswazji, że zawsze udaje mi się namówić mojego chłopaka na zakończenie wspólnego leniuchowania i zrobienie czegoś pożytecznego. Tak też wspólnymi siłami odwiedziliśmy wąskie uliczki Chanii, zabytkowego miasta Krety, zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe i zwiedzaliśmy Kretę idąc pieszo dwa kilometry w jedną stronę z dmuchanych, różowym flamingiem na głowie, gubiąc się jednocześnie w drodze powrotnej.
Poznaliśmy trochę greckiej kultury, jedliśmy prawdziwe, greckie potrawy i przywieźliśmy do domu pyszną rakiję kupioną na targu. 

Zawsze borykam się z tym, jak ciężko mi jest zdać relację z jakiegoś wyjazdu. Tego, co przeżyłam po prostu nie da się ot tak opisać słowami, żadna znana mi onomatopeja nie przybliży Wam dźwięku wydawanego naokrągło przez uporczywe już potem cykady. Żadne znane mi połączenie zapachowe nie trafi swoim zapachem w sendo, nie poczujecie oczami wyobraźni zapachu, który ja czułam codziennie po przebudzeniu, stojąc na balkonie. Tego charakterystycznego zapachu ciepłego powietrza, połączonego z zapachem chłodnego morza. I nawet gdybym niewiadomo jak bardzo się starała, nie jestem też w stanie opisać Wam tych wszystkich, miłych chwil, je trzeba po prostu przeżyć. Ale uwierzcie mi na słowo, a jako dowód obejrzyjcie zdjęcia - Kreta to cudowne miejsce.

Te piękne widoki wręcz idealnie łączą się ze zwiewną sukienką maxi, falującą na wietrze. Masę podobnych do mojej znajdziecie tutaj - klik










9 comments:

  1. Piękne zdjęcia *.*
    http://rilseee.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. Też bym chciała pojechać na wakacje, może za rok, studia trochę mnie pohamowały :(
    Śliczne zdjęcia! Buźka ;)

    ReplyDelete
  3. Co do tej relacji z wyjazdu-wiem o czym mówisz, mam dokładnie tak samo
    Świetne zdjęcia! Ja rok temu byłam w Grecji, a za niecałe dwa tygodnie odwiedzę Chorwację :)
    https://karik-karik.blogspot.com/

    ReplyDelete
  4. Piękne są te zdjęcia- cała Grecja ma swój jeden wielki urok :)
    Też bym nie umiała ciągle tak leniuchować :D
    Miłego odpoczynku po maturze! Ja ten cięższy rok mam właśnie przed sobą :D

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    ReplyDelete
  5. Cudowne zdjęcia i piękne widoki!♥
    Buziaki :*
    http://rikaa-blog.blogspot.com/

    ReplyDelete
  6. Też bym chciała na Kretę! :D Cudowne widoczki i piękne zdjęcia <3

    http://gabrysiaaaaa.blogspot.com/

    ReplyDelete
  7. zazdroszcze takich wakacji,zdjecia swietne!
    https://pieceofgood.blogspot.com

    ReplyDelete

Za każdy komentarz dziękuję, jest on dla mnie ogromną motywacją :)