Wednesday, September 6, 2017

Miałam kontakt z armią turecką?!

Wbrew temu wszystkiemu, o czym się teraz tak dużo mówi. Niebezpieczeństwo, ataki, zagrożenie otaczające nas z każdej strony. Wbrew tym wszystkim komentarzom, że szukam problemu, że jestem głupia, że proszę się o nieszczęście. Pojechałam do Turcji.


No i tak wbrew wszystkiemu, z powodu sporo wcześniej zrobionej rezerwacji, razem z moim chłopakiem i przyjaciółką (wymarzony skład prawda?) polecieliśmy do Turcji, ciekawi tego, co spotka nas na tak naprawdę pierwszym, całkowicie samodzielnym wyjeździe za granicę. Bo umówmy się, nie licząc obozów, do tej pory każde moje inne wakacje poza granicami Polski, spędzałam z moimi rodzicami i jednocześnie opiekunami. Tym razem trochę inaczej, bo już na samym początku wyprawy dręczyło mnie, czy na lotnisku spotkam się z jakimś problemem dotyczącym mojej niepełnoletności i samotnego podróżowania, czy może problem zostanie zauważony dopiero w Turcji, a ja deportowana z powrotem do domu. Na szczęście okazało się, że moja nadzwyczajna samodzielność nie stanowiła żadnego problemu, a zgoda rodziców na wyjazd, załatwiona u notariusza nawet nie ujrzała światła dziennego, tkwiąc w plecaku przez całą podróż. I dobrze!

Jeśli chodzi o wyjazd, to słońce, balowanie do nocy i wstawanie każdego dnia o godzinie 9 rano, trochę mnie wymęczyło i skutkowało momentalnym zasypianiem, gdzie tylko się dało. Nie zmienia to jednak faktu, że wróciłam całkowicie odnowiona, gotowa do działania i przede wszystkim opalona, co zobaczycie dopiero na zdjęciach w kolejnych postach, bo teraz dzielę się z Wami fotkami jeszcze z przed wyjazdu.

Oprócz faktu, że wyprowadziłam swój angielski na totalnie i bezproblemowo komunikatywną drogę, zyskałam wiele samodzielności jeśli chodzi chociażby o działania związane z lotniskiem, hotelem i wycieczkami po Turcji, bo na takich też byliśmy. Jeździliśmy jeepami po górach, oglądając kraj od tej pięknej, swojskiej i prawdziwej strony. Odwiedzając prawdziwy dom, pijąc cytrynową herbatkę i zostawiając buty przed wejściem do meczetu. Bez żadnej ściemy i przewodnika. Czując się przez chwilę, jak tutejsi i widząc wszystko ich oczami.
Jednak, co dla mnie najistotniejsze, poznałam wielu tamtejszych ludzi. Tyle się mówi o potencjalnym zagrożeniu z ich strony, o niebezpieczeństwie, jakie spotkać może nas za granicą, o dystansie, jaki powinno się zachować. Najgłośniej krzyczy się o pojedynczych morderstwach, pojedynczych gwałtach, jakby tutaj, w naszym kraju, takie zjawiska były zupełnie obce. I niespotykane. Ciekawe.
Po moim trzecim wyjeździe do Turcji - jestem już pewna, co mówię. Chcąc nie chcąc, nie do końca się zgadzam z tym ogólnopanującym strachem i chyba też nie do końca chciałabym się z nim zgodzić. Rozmowy o sporcie, zwyczajach, a nawet puszczanie sobie nawzajem muzyki popularnej w Polsce tudzież Turcji, były w te wakacje na porządku dziennym. Tym też sposobem złapaliśmy bardzo dobry kontakt z kilkoma chłopakami zaledwie kilka lat starszymi od nas. Im kontakt stawał się lepszy, a wieczory spędzane z nimi - dłuższe, tym więcej ciekawych rzeczy się dowiadywałam. Jak się okazało nasi koledzy byli żołnierzami w armii Tureckiej. Najpierw szok, potem zaciekawienie, a potem podziw za to, w jaki sposób o tym mówili, zaangażowanie, duma i pasja, jaką wyczuć można było w ich niezbyt składnych wypowiedziach po angielsku.
Poświęcenie jest piękne.

Żeby znajomości i nowych doświadczeń nie było za mało. Zwykły wypad na miasto zakończył się poznaniem chłopaka w moim wieku, z którym zwykła pogawędka przerodziła się w opowieści o muzułmaństwie. O obowiązujących zasadach, wstrzemięźliwości od (przede wszystkim) alkoholu, a co najistotniejsze dla mnie, o jego indywidualnym i cudownym podejściu do wiary, o którym mówił w bardzo otwarty, szczery i jednocześnie pełen akceptacji sposób, co chwilę odpowiadając na moje i pytania i tłumacząc jak sam to wszystko widzi. Mimo, że czasem z czymś się nie zgadzałam, albo miałam wątpliwości, on ze stoickim spokojem opowiadał nam o wszystkim, co nas interesowało, a pytań trochę mieliśmy. Co najciekawszego wyciągnęłam z tej rozmowy? Nigdy nie sądziłam, że czytanie Koranu potrafi uskrzydlić i poprawić humor w każdej sytuacji. Tamten chłopak jednak poznał to na własnej skórze, wyczuwając nieświadomy uśmiech na swojej twarzy, za każdym razem, gdy tylko sięgał po ową księgę.

Oprócz wypoczętego ciała, zyskałam też udoskonalenie mojego umysłu. Traktuję ten wyjazd bardzo prywatny sposób jeśli chodzi o moje wewnętrzne, małe przemyślenia. Mam nadzieję, że nie będzie ostatnim, który w tak cudowny sposób pozwolił mi poznać świat i otworzył mi oczy. Teraz pozostaje już tylko otworzyć się na świat.







peruka - klik
bluzeczka - klik
spodnie - klik
buty - House

Stylizacja Jowity:
bluzeczka - klik
spodnie - klik

Czekam zatem na Wasze komentarze i Waszą opinię! 








14 comments:

  1. To musiało być niesamowite doświadczenie. Z dala od wytyczonych szlaków, a blisko prawdziwego życia.
    Piękne zdjęcia, a to czwarte takie mroczne, ale genialne!

    ReplyDelete
  2. O kurcze! Nie poznałam. Ślicznie <3

    rilseee.blogspot.com

    ReplyDelete
  3. Takie doświadczenia potrafią nas wiele nauczyć. Gdybyśmy mieli jeździć tam, gdzie jest w 100% bezpiecznie to nigdzie byśmy nie pojechali. Cudownie wyglądasz Kochana :)
    MOJ KANAŁ NA YT
    MÓJ BLOG

    ReplyDelete
  4. Najwięcej z podróży można wyciągnąć wtedy, gdy żyje się blisko tych ludzi i poznaje ich kulturę bezpośrednio od nich samych. Takie wyprawy potrafią wiele nauczyć i pozwalają nieco inaczej spojrzeć na świat.
    Pozdrawiam, Dominika z bloga MOMENTY ULOTNE

    ReplyDelete
  5. Ja od pewnego czasu zauważyłam, że sporo muzułmanów mówi o swojej wierze w opisany przez Ciebie sposób, jest to dla nich obowiązek, ale również i przyjemność której się oddają, natomiast chrześcijanie są bardzo płytcy w swojej wierze w porównaniu do nich i traktują to bardziej jako przymus, obowiązek, a nie powód do dumy i szczęście
    Ludzie którzy tam nie byli najwięcej wiedzą o danym kraju haha :D Ja byłam w Grecji i spotkałam się ze sporą ilością osób, które mówiły, żebym tam nie jechała, bo mnie napadną i zabiją, a jakoś nadal żyję :D
    https://karik-karik.blogspot.com/

    ReplyDelete
  6. Ale fajnie to wszystko opisałaś, naprawdę ciekawa i pouczająca podróż!
    Mój blog :)

    ReplyDelete
  7. Śliczne zdjęcia <3 Nigdy nie spotkałam się z żadnym muzułmaninem, ale nie osądzam ich na podstawie zachowania kilku.

    https://weruczyta.blogspot.com/

    ReplyDelete
  8. Zawsze chciałam lecieć do Turcji :

    http://wiktoriafiutak.blogspot.com/

    ReplyDelete
  9. Mega, że miałas mozliwosc na taki wyjazd, na pewno zapamiętasz go na długo :)

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    ReplyDelete
  10. Ogromy podziw dla was,ze nie baliście się sami jechać po tym wszystkim co ostania dzieje się w Europie i nie tylko. Osobiście chyba nigdy nie przekonam się do dobrej strony ich wiary, jak dla mnie to co niektórzy wyprawiają na tym świecie jest okropne .:/
    MÓJ BLOG

    ReplyDelete
  11. cudowny post, piękne zdjęcia. gratuluję odwagi, podziwiam!

    trochę o mnie, klik

    ReplyDelete
  12. Śliczne zdjęcia, pięknie wyglądasz w tej peruce :) Super, że wyjazd się udał i odpoczęłaś. Bardzo Cię podziwiam za odwagę i wyjechanie tam na wakacje
    MÓJ BLOG - KLIK

    ReplyDelete
  13. Przepiękne zdjęcia, jednakże bardziej pasuje ci twoj kolorek hah ☺

    Hejka! Będzie mi bardzo miło, jeżeli wpadniesz na mojego bloga i zostawisz po sobie ślad w postaci obserwacji oraz komentarza. ☺ normalbutdidnot.blogspot.com (click)

    ReplyDelete
  14. Wspaniały post jesteś śliczną dziewczyną!
    Zapraszam do nas: protistskitchen.blogspot.com

    ReplyDelete

Za każdy komentarz dziękuję, jest on dla mnie ogromną motywacją <3
- spam i obraźliwe komentarze będą usuwane,
- weryfikacja obrazkowa wyłączona,