Tuesday, June 20, 2017

Orange Warsaw Festival

Tak już mam, że oczekiwanie na jakiś koncert od ponad roku jest moim utrzymującym przy życiu nawykiem i miłym zwyczajem, motywującym do wstawania każdego ranka i sprawdzania ile dni zostało do wymarzonego wydarzenia. Na co więc z ogromną niecierpliwością czekałam od ostatnich sześciu miesięcy? Zaraz Wam opowiem!

Orange Warsaw Festival, czyli dwa dni muzyki na żywo z takimi wykonawcami jak Kings Of Leon, Years&Years, Martin Garrix, Kodaline, Maria Peszek i Imagine Dragons w roli głównej. Jeśli chodzi o mnie - raj na ziemi. Trudno jest sobie wyobrazić to cudowne uczucie, kiedy stoisz w tłumie pod sceną, śpiewając wspólnie ze wszystkimi tekst twojej ulubionej piosenki i czując, jakby te kilkadziesiąt tysięcy osób za tobą, była twoją wielką rodziną i miała ten sam, cudowny cel. To trzeba po prostu poczuć, a w tym uczuciu zakochałam się po moim pierwszym koncercie jakiś czas temu. Potem już domino ruszyło i tak oto mam za sobą już drugi koncert moich ukochanych smoków. Oba tak samo piękne, głośne i pamiętliwe, bo Imagine Dragons pochwaliło swoich polskich fanów już nie jeden raz i doceniło nasze zaangażowanie, a przede wszystkim radość związaną z ich występem. 
Mam za sobą dwa dni spędzone na tańczeniu pod sceną przez kilka dobrych godzin i mimo, że w plecaku mieliśmy koc, ujrzał on festiwal jedynie kilkukrotnie, bo nie było na siedzenie czasu i chęci. Atmosfera na to nie pozwalała. Poza tym super imprezy na zakończenie obu dni, bo Martin Garrix i Justice naprawdę zadbali o to, byśmy się wytańczyli. A mimo, że nogi zmęczone i czasem odmawiały posłuszeństwa, to dało się, bo czas na umieranie aktywował się dopiero po wyjściu z festiwalu...czyli gdzieś około pierwszej/drugiej w nocy, gdzie do mieszkania wracałam na tyle nieżywa (albo może to lenistwo), że mój chłopak musiał przenosić mnie z kanapy na fotel.
Jeśli chodzi o nasz wyjazd, to oprócz muzyki, opierał się on głównie na dobrym jedzeniu. I tutaj standardowo nie zabrakło Manekina, ale też Jeff'sa, czy Warszawskiego Lukru, a wszystkie te miejsca z całego serducha polecam. Poza tym nie byłabym sobą, gdybym się nie zgubiła i prawie nie zdążyła na pociąg, a o reszcie już nie wspominam, wszystkie inne przygody, ładne jedzenie, a przede wszystkim urywki koncertów znajdziecie na moim vlogu, którego zostawiam Wam poniżej i na zakończenie zapraszam do obejrzenia zdjęć! :)

Bluza - Gamiss
Spodnie - Reserved
Buty - Adidas
Okulary - Capten&Son

14 comments:

  1. Cudowne zdjęcia. Uwielbiam klimaty koncertów!

    https://weruczyta.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. Piękne zdjęcia!

    http://22-ffashion.blogspot.com/

    ReplyDelete
  3. Śliczne zdjęcia! :)
    blaack-pearl.blogspot.com

    ReplyDelete
  4. Zawsze chciałam tam jechac :)

    http://wiktoriafiutak.blogspot.com/

    ReplyDelete
  5. Muszę się w końcu wybrać. Prześliczny zestaw!
    dusiiiak.blogspot.com

    ReplyDelete
  6. Muszę się wybrać za rok, fajnie byłoby to poczuć na własnej skórze. :)
    Świetne zdjęcia!

    ReplyDelete
  7. Ja jeszcze nigdy nie byłam na takim wydarzeniu :/
    rilseee.blogspot.com

    ReplyDelete
  8. nigdy nie byłam na takim wydarzeniu, jednak jak się patrzy są super ;) świetnie wyglądasz ;*
    pozdrawiam cieplutko xkroljulianx

    ReplyDelete
  9. Miałaś bardzo udany wyjazd. ;D Świetna bluza!
    MÓJ BLOG

    ReplyDelete
  10. Świetne zdjęcia! To super, że miałaś okazję być na tym festiwalu :)
    Buziaki♥
    http://rikaa-blog.blogspot.com/

    ReplyDelete
  11. Bardzo chciałabym kiedyś uczestniczyć w OWF lub Openerze. Sama jestem uzależniona od koncertów, dlatego doskonale wiem o czym mówisz. Kiedy nie odliczam do żadnego koncertu to automatycznie muszę to zmienić haha Świetne zdjęcia!

    killa-killaa.blogspot.com

    ReplyDelete
  12. Musiałaś się genialnie bawić! :o <3 Fajne zdjęcia, super wyglądasz!
    Mój blog :)

    ReplyDelete

Za każdy komentarz dziękuję, jest on dla mnie ogromną motywacją <3
- spam i obraźliwe komentarze będą usuwane,
- weryfikacja obrazkowa wyłączona,