Sunday, August 6, 2017

Mam nadzieję, że to nie choroba psychiczna

Zawsze wiedziałam, że magia doceniania i radości z byle czego, to moja wrodzona zaleta. Jakoś żyłam z tą świadomością, z dnia na dzień, zyskując coraz większą świadomość tej jakże dziwacznej, ale i pozytywnej cechy. Wczoraj jednak aż zaskoczyłam sama siebie, dziecięca radość osiągnęła apogeum.

Moment, kiedy mózg usilnie szuka powodu do radości w tej gorszej chwili, pewnie nie jest Wam obcy. Zatem jeśli łapiecie temat, to wyobraźcie sobie pewną sytuację. 
Kończycie pracę w środku nocy, a dokładnie o godzinie 24. Dzień, jak zwykle zresztą w pracy kelnerki był niezwykle męczący, związany z kilkoma spięciami albo z innymi pracownikami, klientami, czasem nawet z szefową. Po całym dniu spędzonym z "jeszcze tylko kilka godzin" w głowie, wreszcie udaje Wam się opuścić miejsce pracy. Wizja udanego powrotu do domu i czar zakończenia kilkunastu godzin ciągłego obsługiwania gości nagle jakoś magicznie pryska, gdy tuż po otworzeniu drzwi, zauważacie ulewę. Brak kurtki, brak parasola, brak odpowiedniego wieku, by posiadać samochód i prawo jazdy, no i zaledwie 10 minut piechotą do domu? Co robicie? 
Ja uznałam, że nie będę budziła moich rodziców i że nie mam już nic do stracenia. Pewnym krokiem weszłam w ulewę, ekscytując się każdą kroplą deszczu oświetloną przez latarnię, która spadała prosto na moją twarz, zmywając całodniowy makijaż - przy okazji. Nie biegłam, szłam sobie spokojnie ciesząc się sytuacją, kiedy nie czuję na sobie presji, a do domu wrócić mogę przemoknięta, ze świadomością, że czeka na mnie zaraz gorąca kąpiel. Może to zwykłe zmęczenie nie pozwoliło mi przyspieszyć kroku, a może po prostu szukałam powodu do radości, po całym dniu stresu. Tę radość  dał mi właśnie deszcz - z reguły będący złym niszczycielem ludzkich planów. Wstyd się przyznać, że przez całą drogę towarzyszył mi uśmiech od ucha do ucha i momentami nawet zaczynałam się śmiać dość głośno, sama do siebie. Pewnie uznacie, że to choroba psychiczna, ale ja myślę, że to po prostu zdolność do nieograniczonej radości ze wszystkiego i wszędzie. Mam nadzieję, że nikt nie wyprowadzi mnie z błędu.
 Top - klik
Spodenki - klik

Mam nadzieję, że nie jestem jedyna z tak dziwaczną historią i że Wy też macie mi coś do opowiedzenia!
 





Thursday, July 13, 2017

Hello Holiday!

Żeby tak naprawdę i oficjalnie napisać o wakacjach, musiałam czekać na odpowiedni moment, który dopiero teraz nastał, bo w końcu czym jest opowiadanie niewidomemu o kolorach...Tak, czekałam na moment, w którym dorobię się wakacyjnych zdjęć. Nareszcie nastał!

Wednesday, June 28, 2017

Boję się.

Czy zacznę ten post z okrzykiem wyrażonym wyraźnym caps lock'iem i słowami sugerującymi ogromną ulgę i radość? Niekoniecznie, ale tak, mamy wakacje!

Tuesday, June 20, 2017

Orange Warsaw Festival

Tak już mam, że oczekiwanie na jakiś koncert od ponad roku jest moim utrzymującym przy życiu nawykiem i miłym zwyczajem, motywującym do wstawania każdego ranka i sprawdzania ile dni zostało do wymarzonego wydarzenia. Na co więc z ogromną niecierpliwością czekałam od ostatnich sześciu miesięcy? Zaraz Wam opowiem!

Sunday, May 7, 2017

Inspiracja

Od zawsze zastanawiało mnie skąd w artystach wszelkiego rodzaju, od kucharzy zaczynając, przez muzyków, na grafficiarzach kończąc, tyle zapału, pomysłów i chęci co ciągłego kształcenia się i rozwijania. Skąd w blogerkach modowych te wszystkie pomysły na stylizacje?